Pamięć dziecka z pierwszego okresu życia. Bezcenna.

Przeczytałam ostatnio artykuł, w którym naukowcy twierdzili, że pierwsze trzy, cztery lata życia dziecka, są najważniejsze dla kształtowania jego osobowości. Wszystko to, co niedługo później zostanie raczej zapomniane, ukształtuje mózg na tyle, aby do końca życia dawać swoje echo.

Ten pierwszy etap życia dziecka wcale nie jest prosty. Nie tylko rozwija się ono w każdy możliwy sposób, ale przede wszystkim my, rodzice, uczymy się swojej nowej roli. I nie oszukujmy się, raz wychodzi to lepiej, raz gorzej.

Zakładając, że każdy z nas chce dla swojego dziecka jak najlepiej, warto więc zastanowić się jak uchronić malucha przed tym, że czasem sobie.. nie radzimy? Że nasze emocje są mocno nadwyrężone i nie wytrzymują wszystkiego idealnie, jak to powinno być wg poradnika.

Czy ktoś kiedyś zniósł ząbkowanie bez grymasu i chwili rezygnacji opierającej się o frustrację? A kolejną noc wstawania co 5 do 15 minut bez słowa sprzeciwu? A stres i dobieganie „w ostatniej chwili” ratując odkrywcę przed nowymi pomysłami, a tym samym szansą na utratę zdrowia lub życia?

Trudno oszukać, że nie popadło się w złość z kolejnej „gafy” małego, czy powiedziało kilka twardszych słów do tego niewielkiego człowieka, który przecież i tak nie rozumie co autor ma na myśli. Co jednak zrobić, aby dziecko zapamiętało tylko dobre chwile, a złe nie popsuły jego przyszłego życia?

Wg naukowców najważniejsze aby czuło się kochane, akceptowane i rozumiane. Aby w trakcie rozmowy utrzymywać kontakt wzrokowy bezpośrednio, a nie pośrednio drugim okiem sprawdzając ekran telefonu. Aby dziecko było wysłuchane i docenione w tych momentach, kiedy postarało się coś osiągnąć, a karcone wtedy gdy przegina granicę. (Każde dziecko przecież sprawdza, gdzie jest ta delikatna struna, gdy rodzic powie STOP). Na pewno sprawdzi ją jeszcze kilka razy dla pewności, i tu wchodzi nasze STOP – dla nas samych. To my powinniśmy trzymać granice. Od nich właśnie wiele zależy..

To my kształtujemy relacje z dzieckiem. To my odpowiadamy za to, jak ono będzie kształtować je ze światem. Jakie będzie wyznawać wartości, o co dbać, o co się troszczyć. Czy będzie wierzyło w siebie, czy będzie wierzyło i ufało innym. Czy zrealizuje swoje małe i wielkie cele. Czy podąży za zainteresowaniem.

Właśnie to będzie pamiętał mózg. Nie konkretne rozwiązania ale to co my, rodzice, zrobimy z tym co przeżywa nasz maluch. Z tym, jak reagowaliśmy na sprawy dla niego ważne. Jak reagowaliśmy, gdy czuliśmy się nim zawiedzeni lub gdy mieliśmy szczerze dość i chcieliśmy aby natychmiast włączyło „guzik”, który je wyłącza choć na 2 minuty. Ba, na 2 sekundy 🙂

Dzieci z rodzin, w których działo się coś trudnego, coś co nie dawało komfortu budowania życia, co zagrażało bezpośrednio fizycznie lub psychicznie, mają niższe lub niskie poczucie własnej wartości. Czują się odrzucone lub same odrzucają, choć nie mają pojęcia dlaczego. Wiele tajemnic wychodzi dopiero w terapii, gdy dorosłe już dziecko swojego rodzica, idzie zapytać co jest „nie tak” z nim, lub ze światem.

Dziecko nie będzie pamiętało szczegółów, ale będzie pamiętało, czy było kochane. Czy to odczuło, czy to usłyszało. I w ten sposób stworzy swój świat z innymi ludźmi. Ze swoimi, kiedyś, dziećmi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *